Wideo
- 8 września 2026
- 10 września 2026
- wyświetleń: 1780
[FOTO, WIDEO] Akcja „Kryptonim Jezioro 2026”: Kiedy fikcja ratuje prawdziwe życie
Wyobraź sobie wypadek na środku jeziora, skomplikowaną akcję ratunkową w trudnym górskim terenie i interwencję wobec agresywnych osób pod wpływem substancji psychoaktywnych - a to wszystko w ciągu jednego weekendu. Tak właśnie wyglądała druga edycja manewrów ratowniczych „Kryptonim Jezioro 2026”. Event zorganizowało Bielskie Pogotowie Ratunkowe. Portal Bielskie Drogi objął tegoroczne manewry patronatem medialnym.
Wzięło w nich udział ponad 100 osób: ratownicy medyczni, strażacy, policja, WOPR oraz ratownicy z psami poszukiwawczymi. Nad sprawnym przebiegiem czuwał 30-osobowy sztab organizacyjny. To nie była zwykła teoria, ale walka z czasem, stresem i niezwykle realistycznymi scenariuszami.
Scenariusze prosto z filmów akcji
Organizatorzy zadbali o to, by uczestnicy nie mieli czasu na nudę. Zespoły musiały zmierzyć się z zadaniami, które w prawdziwym życiu zdarzają się rzadko, ale wymagają perfekcyjnego przygotowania. Z czym musieli sobie poradzić ratownicy?
Czarna Msza: Ratownicy musieli udzielić pomocy noworodkowi, które znajdowało się pod opieką osób pod wpływem środków psychoaktywnych, odprawiających tzw. czarną mszę. Byli oni agresywni i nie chcieli współpracować, co wymagało natychmiastowego wsparcia Policji. Zadanie odbywało się w trudnodostępnym, stromym masywie leśnym i było wzbogacone o elementy pirotechniki.
Wypadek na wodzie: Zderzenie skutera z rowerkiem wodnym. Poszkodowanych wyciągano z wody przy pomocy WOPR, a największym wyzwaniem była walka z wiatrem, zimnem i zapobieganie hipotermii (wychłodzeniu organizmu) przy użyciu specjalnych folii grzewczych.
Pułapka na wysokości: Ewakuacja pacjenta uwięzionego na linach w gęstym lesie. Poza dotarciem do poszkodowanego, kluczowe było medyczne zabezpieczenie go przed tzw. szokiem wiszenia (reakcją organizmu na długotrwałe uwięzienie w uprzęży).
Łucznik: Pomoc mężczyźnie z ranami postrzałowymi. Zadanie polegało na błyskawicznym zatamowaniu ogromnego krwawienia oraz podaniu leków przeciwbólowych.
Po co organizuje się takie manewry?
Dla zwykłego obserwatora takie ćwiczenia mogą wyglądać jak plan filmowy, ale dla ratowników to poligon doświadczalny. Ich głównym celem jest:
- Zgranie różnych służb: Kiedy liczy się każda sekunda, strażak, policjant i medyk muszą rozumieć się bez słów.
- Trening nietypowych sytuacji: Ratownicy na co dzień rzadko spotykają się z ranami postrzałowymi czy akcjami na linach. Manewry pozwalają przećwiczyć to w bezpiecznych warunkach, by w razie prawdziwej tragedii działać odruchowo.
- Nauka radzenia sobie z agresją: Jak przyznają sami ratownicy i policjanci, agresywni pacjenci pod wpływem narkotyków to niestety coraz częstszy i bardzo niebezpieczny problem w ich codziennej pracy.
Bohaterowie na czterech łapach
Na szczególną uwagę zasługuje udział Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej OSP Kęty. W akcji wzięły udział specjalnie szkolone psy - Hugo, Pipi oraz młodziutki Nero. Zanim taki czworonóg będzie mógł ratować ludzkie życie w terenie czy na gruzowiskach, przechodzi rygorystyczne, wielomiesięczne szkolenia, które weryfikowane są trudnymi egzaminami państwowymi.
Manewry „Kryptonim Jezioro 2026” udowadniają jedno: kiedy my odpoczywamy, służby wylewają siódme poty, by w najczarniejszym scenariuszu wiedzieć dokładnie, jak ocalić nasze życie.
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu bielskiedrogi.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.





